- Zawodniczki z Gdańska są o krok od wygranej – komentator sportowy
krzyczał jak oszalały – tylko jeden punkt i mistrzostwo należy do nich!
Dziewczyna
z numerem ósmym chwyciła piłkę, po czym delikatnie uderzyła nią o podłogę.
Nie czuła
się pewnie. Posłała mi przerażone spojrzenie, jakby błagając o pomoc.
-
Nie daj się! Jesteś najlepsza – powiedziałam głośno próbując rozwiać jej obawy.
Jednak
nawet dla mnie to wszystko było za dużym stresem. Skrzyżowałam ręce i wlepiłam wzrok w podłogę.
Usłyszałam mocne uderzenie w piłkę, następnie mnóstwo kroków, a później…tylko
głośny pisk! Podniosłam głowę.
-
I tak jednym genialnym serwem Gdańszczanki zdobyły mistrzostwo! – podsumował komentator.
Dziewczyny podbiegły do mnie.
Wykonałyśmy wspólny uścisk. Spojrzałam na nie wszystkie z dumą oraz
wzruszeniem. Na ich twarzach panowało dokładnie to samo szczęście, co tamtego
pamiętnego wieczora.
Tylko, że wtedy były jeszcze takie małe...