- No to klops - mruknęłam pod nosem sama do siebie.
- Klops?! Możemy stracić szansę na wygranie mistrzostw województwa, a potem i Polski, a dla ciebie to tylko "klops"? - oburzył się Andrzej - Czy ty mnie aby uważnie słuchałaś?
- Tak! - odparłam przewracając oczami - i mnie też się to nie podoba, ale nie należy popadać w panikę. Na pewno da się to jakoś odkręcić.
Podczas uzgadniania terminu półfinału pojawił się jeden problem, a mianowicie - brak Mariusza. Był on zgłoszony jako trener drużyny z Gdańska. Niestety po naszej kłótni mężczyzna odmówił współpracy z klubem.
- No nie jestem taki przekonany - Andrzej powrócił do swojego normalnego głosu - regulamin jasno mówi, że na wszystkich zawodach oraz zjazdach musi pojawić się oficjalny trener. O zastępstwach nie ma mowy, jedynie w przypadku poważnej choroby.
- To nie możemy czegoś zmyślić? Na przykład, że Mariusz jest w szpitalu? - spytałam.
- A co zrobisz jak zechcą to sprawdzić?
Miał rację, ten pomysł odpada. Zamyśliłam się głęboko.
- Czy ci ludzie znają Mariusza?
- Z tego co wiem sędziowie będą inni niż na pierwszym etapie, więc raczej nie - odparł Andrzej.
- A publiczność będzie?
- Jeszcze nie teraz. Powiesz wreszcie o co chodzi?
Uśmiechnęłam się szeroko.
- Z twoją pomocą uda mi się ściągnąć Mariusza, albo raczej jego podróbkę!
Andrzej westchnął i położył mi rękę na ramieniu.
- Czasem naprawdę się ciebie boję - powiedział śmiejąc się.
Nazajutrz z rana udałam się do galerii, gdyż w mojej lodówce aż świeciło pustkami. Wkładałam właśnie warzywa do koszyka, gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy.
- Zgadnij kto?
- Wiem, że to ty, Dawid!
Chłopak opuścił dłonie tak, że znowu mogłam wszystko widzieć.
- Gdziekolwiek nie pójdę zawsze spotykam ciebie na drodze - rzekłam wesoło odwracając się w jego stronę.
- Jestem na zakupach z siostrą - wytłumaczył Dawid - skorzystałem z twojej rady i próbuję spędzać z nią więcej czasu. Bardzo chętnie ci ją przedstawię. O, właśnie tu idzie!
Chłopak pomachał w kierunku działu z pieczywem. Spośród regałów wyłoniła się wysoka, szczupła postać. Gdy zbliżyła się do nas, po prostu nie mogłam uwierzyć własny m oczom. I najwyraźniej ona też nie.
______________________________________
Hejo! Tak, z systematycznością u mnie kiepsko :P Do tego jeszcze nie mogłam znaleźć drugiego zeszytu (wtajemniczeni wiedzą;)). Buźka x
Jak mogłaś zapodziać zeszyt?!XD Rozdział jak zwykle super:D
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział?;)
OdpowiedzUsuń