poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 11 "Plan"

- Ty?!
- Ty?!
- To wy się znacie? - spytał wielce zdziwiony Dawid.
- Alicja jest moją trenerką - odparła Dorota, a wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć.
- Z tego co pamiętam twoim trenerem był mężczyzna. Żadnej ślicznotki tam nie widziałem - chłopak odgarnął mi włosy z twarzy.
Dodzia nie wytrzymała.
- Nienawidzę was! - krzyknęła, po czym uciekła w głąb galerii.
- Pogadam z nią - szepnęłam Dawidowi do ucha i ruszyłam za dziewczyną.
Znalazłam ją na ławce obok salonu fryzjerskiego całą zapłakaną.
- Dodzia, co się dzieje? - zapytałam delikatnie, siadając przy niej.
- Naprawdę nie wiesz? Kradniesz mi brata! - kolejne łzy popłynęły z oczu dziewczyny.
Objęłam ją ramieniem.
- Ja wcale nie zabieram ci Dawida. Przecież jesteś jego siostrą, on cię bardzo kocha. Jesteś dla niego naprawdę ważna.
- Tak, jasne! - burknęła Dorota z ironią - Nigdy nie ma dla mnie czasu i bez przerwy gada o tobie- faktycznie, brat marzeń!
- Ale on chce się zmienić. Poszedł nawet z tobą na zakupy, żebyście spędzili ten dzień razem.
Dziewczyna dalej nie była przekonana.
- Dawidowi zależy na lepszym kontakcie z tobą. Mówił mi - powiedziałam, a Dorota westchnęła głęboko.
- Ciebie by nie okłamał - przyznała i lekko się uśmiechnęła - serio się w nim zakochałaś?
 To pytanie zaskoczyło mnie, a także zawstydziło. Nie chciałam pokazywać jak bardzo zależy mi na jej bracie, ani żeby pomyślała iż jest mi on obojętny. Na szczęście dziewczynie nie zależało na odpowiedzi.
- Nie wiem co ty w nim widzisz - stwierdziła przerywając moje rozmyślania na temat uczucia, którym darzę Dawida - nawet nie jest przystojny. Tylko go ogolić, doczepić wąsy, a wyglądałby jak ten pacan Mariusz.
  Wyobraziłam sobie chłopaka bez jego blond włosów natomiast z ogromnymi wąsiskami. Faktycznie, był łudząco podobny do trenera. Nagle w głowie zaświtał mi pomysł.
- Dodźka, jesteś genialna! - krzyknęłam.
- Nie bardzo rozumiem - odparła Dorota chyba próbując przypomnieć sobie co zrobiła przez ostatnie kilka sekund.
- Zaraz ci wyjaśnię. Trzeba najpierw ściągnąć twojego brata - rzekłam wyjmując z torby komórkę.
*          *          *
- Nie ma mowy! Zwariowałyście! - jęczał Dawid, kiedy próbowałyśmy wepchnąć go do salonu fryzjerskiego.
- Marudzisz! Na co ci włosy, łyse jest teraz w modzie - Dorota wykorzystując nieuwagę chłopaka odczepiła jego dłoń od drzwi - właź, pomożesz nam!
- Ale mnie nie obchodzi co jest modne! Uwielbiam moją czuprynę i nie mam zamiaru się jej pozbywać.
   Mój plan był prosty. Przebierzemy Dawida za Mariusza i pojedziemy z nim na zawody. Ja natomiast wystąpię jako pomocnik. Wszystko poszłoby  gładko gdyby tylko Dawid grzecznie pozwolił zgolić sobie głowę. Ten jednak stawiał opór. Właśnie dlatego każdy przechodzący obok fryzjera człowiek zatrzymywał się choć na chwilę, aby popatrzyć na nasze przepychanki w progu. 
- Mała, wbijasz mi się w plecy - wrzeszczał chłopak do siostry dalej jedną ręką trzymając się drzwi.
- Nie jestem mała, mam metr siedemdziesiąt!
- A ja metr osiemdziesiąt trzy, więc widzę czubek twojej głowy, czubku!
- A ja prawie metr dziewięćdziesiąt i też widzę wasze czubki - wtrąciłam się.
- A ja mam dwa metry dziesięć i mogę wam wszystkim na te czubki napluć. Kto pobije? - mruknął ktoś, jak się okazało ochroniarz galerii - wynocha z przejścia!
  Jednym ruchem odepchnął nas, nawet przyklejonego do drzwi Dawida i ostrzegł, żebyśmy "więcej takich numerów nie odstawiali". 
Usiedliśmy na ławce - ja i Dodźka załamane, Dawid z ulgą. Wtedy podeszła do nas kobieta w stroju czarownicy. Wręczyła nam ulotkę skrzecząc:
- Odwiedźcie nasz skep z kostiumami! Mamy stroje tradycyjne, wodoodporne, słodkie, a także upiorne!
- Super - burknęła Dorota - zdalibyście się na coś gdybyście mieli łyse peruki.
- Ależ mamy! - odrzekła czarownica - dla białoskórego, czarnoskórego, żółtoskórego, a i dla Marsjanina się coś znajdzie.
   Razem z Dodzią zerwałyśmy się z miejsc. Pokazała się nadzieja na wcielenie mojego planu w życie. Uradowane ruszyłyśmy za wiedźmą. Tylko Dawid ciągnął się za nami klnąc pod nosem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz